Czeka, kto tylko Boga się nie boi!

Charon jak żarem zaognił powieki,

Znak daje, duchów tłoczy się gromada,

Leniwych wiosłem zapędza do rzeki.

Kiedy jesienny wiatr powietrze chłodzi,

Z drzewa pożółkły liść za liściem spada,

Aż nim ostatni liść spadnie na ziemię:

Tak adamowe znikczemniałe plemię,

Jeden za drugim, na znak przewoźnika,

Z stromego brzegu rzuca się do łodzi,