Cisnął oburącz w łakome trzy gardła.

Jak pies drży cały, kiedy oszczekuje,

Lecz gdy mu spadnie kawał chleba z ręki,

Przylega cichy i chleb, milcząc, żuje;

Tak szatan Cerber plugawe paszczęki

Zamknął, którymi tak zagłuszał duchy,

Że każdy raczej wolałby być głuchy!

Szliśmy płaszczyzną bagna ruchomego.

Gdy stopa nasza po cieniach deptała,

Zdało się, żeśmy deptali ich ciała.