a gdy się podniosłem, wyrósł przede mną
schemat strzelisty akademickich
rozgrywek w GO10; i ledwo co ślinę
przełknąłem gardłem wąskim jak finał.
(Kowalski twierdził, że piszę średnio).
Widząc mnie rower uniósł siodełko
jak brew, bezpiecznie wpięty w poręcz
moją zapinką oraz kłódką kogoś,
komu był kontaktową skrzynką:
„proszę się stawić w pokoju sto sześć”!