Gulasz, mówi, gulasz, i prawie jest Węgrem
w swojej ślepej kuchni.
Chyba się rozgościsz, skoro masz mu złożyć
swą wizytę, zresztą doda coś od siebie.
Będzie gulasz w sosie bardzo lubczykowym.
— Lubczyk dupczyk — szepcze, śmieje się obleśnie.
Świetnie się rozumie z sobą.
Nawet akceptuje troki u swych gaci
i ten lekki nieład, który mu się zalągł
w życiorysie. Pisze. Tego się nie robi