musimy być wrednymi stworkami, które

tworzą czarną plamę, płaczą nad nią —

i dokładają do ognia, żeby czerń była

jeszcze czarniejsza.

Trochę to nielogiczne dla nich,

woleliby pewnie wszystkie te ptasie

ruchy na drążku, przewracanie oczami,

wypieki na policzkach, stroszenie piór

i wieczorny lament; a tu nic z tego,

przedstawienie jest ascetyczne jak