szmery i szumy, dochodzące tu skąd?

Pewnie że tak jak jest, jest najlepiej,

lecz lepić ten czas, uznać klęskę?

Poskładać wszystko w monogram rysowany

na ścianie dobrym sprejem. Zostawić

ślad, tak samo kruchy, obcy, zagraniczny;

jak twoje skorupki, niebieskawe

i pęknięte, lustra, szybki, drzazgi, pamięć,

z której wykołysało się następne

istnienie? Siedzę tu. Siedzę i nawet