trzeba mierzyć palcami odległość

i oczekiwać świtu, półdrzemiąc

na ławce przy ulicy Mostowej.

Wiersze na głos i perkusję

Wszystko zależy od Zety i kasy,

deszcz nawet, który wywrócił

donicę na werandzie. Rododendron

ze swymi bezradnymi liśćmi

nasiąka teraz chemikaliami, coś

brudnego czai się za tym obrazem.