ten wiatr i teraz plącze się w umyśle

drgająca witka leszczyny,

ruchliwa jak oszołomiony węgorz.

Zamiast podłogi gałęzie,

konar zamiast sufitu, sypialnia

pełna zimnych i wilgotnych liści.

Teraz jest tu pusto, dom stracił zęby

dziąsła rozmiękły i mięśnie drżą,

rosa osadza się na niezdrowej skórze.

Linoleum traci połysk za dnia,