można by się w nim przejrzeć,

gdyby tak nie zniekształcał.

I okno — to ważne — całkiem otwarte.

Zapamiętałem gołębia na sąsiednim

parapecie, o którym pomyśleliśmy,

że jest kamerą i śledzi nas mozolnie

i przaśnie, wysyłając do gołębiego

nieba co pikantniejsze kawałki.

A ptasi widzowie pomstują

na nasze zezwierzęcenie