kiedyś przyciskana do serca przez starszego pana,

która musiała umrzeć, choć jeszcze się stroszy,

tu na wysypisku.

Przerazić się tej „rzeczy” to wstyd,

beznamiętnie podziwiać też nie można — jej kolor

pękł i pękają też rzeczy wokół niej, jakby

zadomowiła się tu jakaś istota, wirus albo

owo beznamiętne „coś jeszcze”, czynnik iks.

Zadomowić się tutaj to niemożliwe, chociaż są

mieszkańcy — ptasi jazgot unosi się nad