— Pollyanno, co to ma znaczyć?

— Ach, Jimmy, Jimmy, po cóż przyjechałeś? Miałam zamiar napisać do ciebie i wyznać ci wszystko otwarcie — jęczała Pollyanna.

— Przecież napisałaś do mnie wczoraj, kochanie. Otrzymałem list wczoraj wieczorem i zdążyłem jeszcze na ostatni pociąg.

— Nie, nie, ale chciałam napisać po raz drugi. Wtedy jeszcze nie wiedziałam o wszystkim. Nie wiedziałam, że nie będę mogła...

— Że nie będziesz mogła? Pollyanno — oczy mu zapłonęły nagle — nie chcesz mi chyba powiedzieć, że jest jednak ktoś, kto cię kocha, i że pragniesz, abym dalej czekał? — mówił teraz z powagą, trzymając ją ciągle w objęciach.

— Nie, nie, Jimmy! Nie patrz tak na mnie. Ja tego nie zniosę.

— Więc powiedz mi jaśniej. Dlaczego nie możesz?

— Nie mogę zostać twoją żoną.

— Pollyanno, czy ty mnie nie kochasz?

— Tak, o tak!