— Na pewno, jeśli wyszłaś bez pozwolenia — zażartował nieoczekiwanie chłopiec. — Ale posłuchaj, czy nie wiesz, na jakiej ulicy mieszkasz?

— Nie, tylko wiem, że to jest jakaś aleja — odpowiedziała szeptem Pollyanna.

— Aleja? No, to jakoś znajdziemy. Już się zrobi. A jaki numer domu? Czy to mi możesz powiedzieć? Połam sobie trochę głowę!

— Połamać głowę? — Pollyanna zmarszczyła brwi, podnosząc rękę do czoła.

Chłopiec spoglądał na nią pogardliwie.

— Ach, daj spokój! Widzę, że tuman z ciebie. Pytam, czy nie znasz numeru domu, o który ci chodzi.

— Nie, tylko wiem, że tam była siódemka — zawołała Pollyanna, pełna nowej nadziei.

— Słyszeliście, moi państwo? — zaśmiał się drwiąco chłopak. — Była tam siódemka! I ona myśli, że w ten sposób zgadnę numer!

— Ach, ale ja poznam dom, jak go tylko zobaczę — oświadczyła gorączkowo Pollyanna — i myślę, że poznam również ulicę po tym wspaniałym, obszernym dziedzińcu, który jest w samym środku.

Tym razem na twarzy chłopca odmalowało się zdziwienie.