— Kiedy ja mam już dosyć — płacze dziewczynka — ja chcę spać, ja chcę spać.

Teraz i Jaś się najadł i, zamknąwszy oczy, przytulił się do ojca, aby zasnąć.

Z wolna opuszcza on swoje dzieci z kolan i kładzie je w kącie na ziemi.

Potem wolno, wolno, wraca na swoje miejsce.

Kładzie głowę na stole, zamyka oczy i chce zasnąć.

Nagle podskoczył, jakby podrzucony niewidzialną siłą.

„Zabójca, zabójca!” — usłyszał wyraźnie jakiś tajemniczy głos. Wgrzebuje swe palce we włosy.

— Ależ nieprawda, ona musi żyć — musiała odżyć.

„Zabójca, zabójca” — słyszy ciągle w uszach.

Nagle wstaje i błędnym, nieprzytomnym wzrokiem ogląda się wkoło.