Nagłym ruchem wstaje i zbliża się do niego.

— Ojcze — mówi groźnym, a pełnym strasznego wyrzutu głosem — czemuś to zrobił, czemuś to zrobił?

Klęka przed nim i zaczyna go trząść za ramiona.

— Ojcze, czemuś to zrobił — mówi coraz żałośniej — ojcze, ja bym się prędzej była sprzedała, słyszysz? Sprzedała, niż gdybyś ty miał kraść.

Po wypowiedzeniu tego strasznego słowa instynktownie odsunęła się, jakby w obawie uderzenia.

Ale ojciec leży cicho, tylko straszny płacz nim targa.

Nagle z głuchym, głębokim jękiem podnosi się na wpół i, czołgając się na kolanach, zbliża się do niej.

Cały załzawiony całuje raz po raz jej ręce i krzyczy głosem pełnym nieludzkiego cierpienia:

— Przebacz, przebacz!

Potem gwałtownym ruchem odsuwa ją, staje i szybko zbliża się ku wyjściu.