Energicznie odrzucił głowę w tył.
I znów zaczyna się przechadzać.
Przerażający wydaje mu się odgłos jego kroków. Staje przez chwilę i nadsłuchuje: wszystko cicho.
Postąpił dalej, ale znów stanął przestraszony: zdaje mu się, że szmer jego kroków przeszkadza mu słyszeć, czy się w jego mieszkaniu nie dzieje coś nadzwyczajnego.
Stanął i nadsłuchuje: wszystko cicho.
Teraz nawet blady uśmiech wystąpił na jego twarz.
— Cóż znowuż, co miałoby być?!
I znów idzie dalej.
Nagle stanął z zapartym oddechem.
Tam, wprost przed nim, poruszyło się coś białego... Nie, to nic, to tylko firanka.