— Żegnam — wykrztusił i wybiegł z pokoju.

Gdy wyszedł, spojrzała swym dziwnie szklanym wzrokiem na drzwi, które się tylko co za nim zamknęły.

Teraz była sama, sama ze śmiercią.

Widziała z dziwną jasnością, że dzisiaj umrze.

W ostatnich chwilach swego życia chciała być samotna. Ręce założyła na twarz i długo tak siedziała.

Przeżywała swoje życie po raz drugi.

Wszystkie pragnienia, sny malarskie, smutki...

Nagle uczuła, jak się coś zimnego do niej zbliża.

Oderwała rękę od twarzy w wielkim przestrachu, z szeroko rozwartymi oczyma obejrzała się wkoło.

Nikogo nie było.