„Wiesz dokąd!” — było wypisane w nich ze straszną wyrazistością i stanowczością.

Wolno, cichym, majestatycznym ruchem odwróciła się i wyszła przez drzwi.

Stał jak zahipnotyzowany.

Teraz poszła przez ogród, otworzyła furtkę i zaczęła posuwać się po drodze, stając się coraz mniejsza, coraz dalsza...

— Asto, Asto! — wyrwał się straszny krzyk z jego piersi — opadł bezwładnie na krzesło.

Wiedział, że już nie wróci...

Przez małą, nadmorską wioskę, po piaszczystej drodze idzie gorączkowym, spiesznym krokiem Asta.

Przybyła tylko co58 koleją.

Nogi nie mogą jej unieść dość szybko do brzegu. Oczy, gorączkowo utkwione w dal, szukają, czy nie mogą ujrzeć choćby kawałeczka morza. Dąży naprzód po ciężkiej, piaszczystej drodze.

Ujrzała je z dala!