„Jam źródło wszechżycia, żywioł największy, pan istnienia”.

I oczy fal zdają się patrzeć na Astę.

„Jam bezgraniczne i we mnie życie jest wszelkie” — mówi morze, a ciemne oczy fal wpijają się w nią coraz bardziej.

A ona patrzy na nie z zahipnotyzowanym uśmiechem.

„Kto chce wielkości i więzów nienawidzi, niech ze mną się złączy” — mówi teraz głośno, krzyczy całe morze.

Ona wstaje w łódce i tajemniczo rozgląda się wkoło.

I nagle wyciągają fale do niej ramiona.

„Chodź do nas!” — woła jedna, a całe morze powtarza nieustannym, coraz głośniejszym chórem — „chodź do nas!”.

Stoi i tajemniczo patrzy się na morze.

Otoczyła ramiona szalem, a ręce szeroko rozpostarła.