Jeszcze kilka rozpacznych, potem coraz słabszych ruchów w walce z żywiołem, pociągającym ją coraz głębiej...
Zniknęła.
Z głuchym szumem zamykają się nad nią fale.
Ostatni promień
— Czy jest list do mnie?
Przez lekko rozchylone drzwi wysunęła się na korytarz wąska postać bladego, młodego człowieka.
Listonosz spojrzał do torby.
— Nie, panie, nic nie ma!
Cień smutku przesunął się po twarzy pytajacego.
— Dziękuję! — wyrzekł cicho.