Potem westchnął, wziął jakąś książkę do ręki i zaczął przewracać kartki.

Ostatnie stronice były jeszcze nieporozcinane.

Wziął nóż i rozcinał je wolno i automatycznie...

Odłożył książkę.

I znów zagłębił się w jakimś zamyśleniu, rysując hieroglify na kawałku papieru.

Westchnął głęboko i wstał.

Przeciągnął się.

— Więc znów nic! — powiedział nagle zmęczonym głosem.

Zaczął się przechadzać po pokoju.

Ale już po kilku chwilach zmęczony rzucił się na łóżko.