— A gdyby nie?

Reszta myśli uwięzła mu gdzieś w mózgu.

Czoło w nadludzkim strachu i bólu ściągnęło się w setki małych zmarszczek.

— Ależ niepodobna — nie, nie!

Podniósł się i znów zaczął chodzić po pokoju.

„I będzie on żył wieki całe na ziemi, i palące bóle jego będą odżywały na nowo, i rzadki wybuch radości jego osamotnionej duszy powstanie z popiołów, i wielkie zmęczone jego myśli będą drgały w innych duszach — na wieki, na wieki”.

Zatrzymał się przy oknie.

Cichy odgłos poprzednich słów powtórzył znowu — a gdyby nie?

Zdusił tamten głos.

I znów ogarnął go pusty smutek, duszący niepokój.