Podszedł do drzwi i otworzył je na rozcież64.
Czy czasem Górski nie idzie?
Ale cicho było, tylko gdzieś na dole kłóciły się dwa kobiece głosy.
Przez chwilę przysłuchiwał się ich rozmowie. Zdawało mu się, że tu, słysząc jakieś odgłosy ludzkiego życia, będzie mu lepiej. Ale było chłodno na wschodach65 i powoli zimny dreszcz przeszedł jego ciało.
Wszedł do swego pokoju i zamknął drzwi za sobą.
I znów wzrok jego padł na duży, ścienny zegar.
Już piąta godzina.
Nie przyjdzie już dzisiaj listonosz, nie przyjdzie...
Zmęczony osunął się na łóżko.
Tegoż wieczora stan jego zdrowia bardzo się pogorszył.