Potem jak gdyby się uspokoił.

Tylko twarz została boleśnie wykrzywiona.

Na drugi dzień z samego rana Górski pobiegł po doktora.

Ten przyszedł natychmiast.

Po starannym zbadaniu chorego pociągnął Górskiego w drugi kąt pokoju i powiedział na ucho:

— Każdej chwili można się spodziewać śmierci.

Chory leżał ciągle w osłupieniu, jak nieprzytomny, tylko oczy, utkwione w przestrzeń, mówiły o bolesnym zamyśleniu. Przez cały dzień trwał stan taki.

Górski kilka razy zwracał się do przyjaciela, by go wyrwać z tej dziwnej martwoty, ale Henryk nie odpowiadał.

Tak trwało do wieczora.

Nadeszła szara godzina.