Zatrzymały się przy jakichś drzwiach.
Henryk opuścił rękę przyjaciela.
Ze zmęczonym uśmiechem opadł na poduszki.
Trwało to tylko chwilę.
Podniósł się znowu i wytężył słuch..
Znów rozległ się po korytarzu odgłos ciężkich kroków.
Zapukano.
Henryk gwałtownie opadł na poduszki, jak nieprzytomny.
Zapukano po raz drugi:
— Proszę — wykrztusił zdławionym głosem.