Krople perlistego, zimnego potu wystąpiły na czoło chorego.

Listonosz podał mu list w szarej kopercie i wyszedł.

Przez chwilę trzymał go w drżących palcach. Nie mógł się zdecydować otworzyć go w obecności przyjaciela.

Poprosił Górskiego, aby mu przyniósł cytrynę do limonady66.

Gdy drzwi się za nim zamknęły, Henryk niespokojnie rozejrzał się po pokoju.

Potem delikatnie, jakby lękając się szmeru, rozerwał kopertę.

Drżącymi palcami wyjął biały arkusz papieru.

Przez chwilę widział tylko płaszczyznę, po której tańczyły jakieś dziwaczne, czarne figury.

Energicznie podniósł się na łóżku.

Przymusił się do sztucznego spokoju. Serce jego biło w głośny, monotonny takt.