Upadła na fotel obezwładniona.

A Francuz zbliżył się do niej, oparł się ręką o jej fotel i z cynicznym uśmiechem wyrzekł:

Encore un vaincu23!

Nie odpowiedziała nic.

Leżała z zamkniętymi oczyma; siły jej wyczerpały się zupełnie. Tak przeszło chwil kilka.

Nagle uczuła, jak jakieś ręce wsuwały się za nią i jak ktoś objął ją wpół i przycisnął do siebie.

W pierwszej chwili osłupiała zupełnie i nie wykonała najmniejszego ruchu.

Teraz uczuła tuż, tuż nad swymi ustami gorący oddech...

— Precz! — krzyknęła głosem nieswoim i z wyrazem nadludzkiego wstrętu odepchnęła gwałtownie bezczelnego Francuza.

Przestraszył się tego wybuchu, szepnął kilka nieśmiałych słów przeproszenia i wyniósł się.