Gdy drzwi się za nim zamknęły, wstała i tępym wzrokiem spojrzała na drzwi.

Nagle jakiś dreszcz przebiegł ją.

Rzuciła się na szezlong i, wpijając się twarzą w poduszki, poczęła szlochać rozpaczliwie, zapamiętale.

I na kształt wielkiego łkania wyrywał się z jej piersi nadludzki ból i wstręt zarazem, który wstrząsał jej delikatną postacią.

Zrozumiała teraz całe okrucieństwo praw przyrody.

Dziecko

„Stoi wierzba płacząca24

Nad ciemnym jeziorem,

Drży w promieniach miesiąca,

Kiedy wietrzyk ją trąca