Wody mętne i błotne
I pustkowie samotne
Dokoła.
Chociaż cisza panuje...”
— Mamo, mamo! — rozległ się nagle głos dziecięcy w przyległym pokoju.
— Czego chcesz, nie przeszkadzaj! — odrzekła głosem nieco zirytowanym.
— Ależ mamo, kiedy ja naprawdę nie wytrzymam...
— No dobrze, dobrze, już idę — westchnęła lekko i wyszła do przyległego pokoju.
Tam na kanapie leżała dziewięcioletnia dziewczynka, blada i szczupła — uśmiechająca się nieśmiało.
— Ja mamusię bardzo przepraszam, ale kiedy mnie tak strasznie boli ot tu — wzięła rękę matki i przyłożyła ją do swej piersi — że naprawdę wytrzymać nie mogę. Niech mi mamusia da kropli uspokajających, dobrze mamusiu?