— Biedactwo moje małe — nachyliła się nad dzieckiem i pocałowała je w czoło — zaraz dam, zaraz przejdzie wszystko. Jutro pójdziesz na spacer ze mną, prawda Halinko?

Dziewczynka podniosła rękę matki do ust i pocałowała ją cicho.

— Mamusiu moja — wyszeptała czule.

Nagle opuściła rękę i schwyciła się za piersi.

— Oj, oj, oj!

Matka się zerwała.

— Zaraz, zaraz, złoto moje, przejdzie, przejdzie.

Pośpiesznym krokiem przyniosła kropli uspokajających i podała je dziecku.

Ono wypiło i wolnym ruchem opuściło się znów na kanapę.

— Och, jakam25 zmęczona — rzekła z bladym uśmiechem.