Oczy te mają dziwnie szklany, osłupiały wyraz.
Jakiś zimny dreszcz ją przejmuje.
— Halinko, nie śpisz? Czemu nic nie mówisz?
Ona ciągle cicho patrzy na matkę i nic nie odpowiada.
— Halinko, czemu nic nie mówisz? — mówi teraz matka i dalej, chcąc pokonać swój strach. — Przecież muszę tobie opowiedzieć, jak było. Powiadam ci, cudnie!
Dyrektor nazwał mnie drugą Modrzejewską, jutro przyśle kontrakt do podpisania...
— Halinko, zobaczysz, jak teraz cudnie pójdzie! Ale co tobie jest dziecko, czy ty słuchasz?
— Tak — odparła dziewczynka suchym, sennym tonem.
I wtedy dopiero matka spostrzegła, że była ona bardziej blada niż zwykle i oczy miała głębiej podkrążone.
— Co tobie jest, złotko moje, czy znów boli? Dam ci kropli, biedactwo moje. — I zaniepokojona nachyliła się nad czołem dziewczynki.