Ciągle cicho...

Podeszła o krok bliżej.

— Odpowiadaj, Halinko! — rzekła głuchym głosem.

Dziecko ciągle leżało nieruchomie41.

Ona stoi i patrzy, i nie wie, co robić; chwyciła się za krzesło i stoi nieruchoma.

Nagle opuszcza poręcz i rzuca się gwałtownym ruchem na ciało dziecka.

— Halino — krzyczy strasznym głosem. — Halino!

Drżąca cała przykłada ucho do serca... Nagle podnosi głowę i ciężko znów opada.

Serce dziecka bije słabo, słabo, ale bije...

Przez chwilę leży tak nieruchoma, tak strasznie wyczerpały ją ostatnie chwile...