Nagle nastąpiło jak gdyby polepszenie.

Mogła wstać i chodzić, była weselsza, zdawało się, że życie wraca.

I doktor był zadowolony.

Przeszło znów kilka cudnych, spokojnych dni. Nadzieja wracała.

Pewnego dnia otrzymała list od dyrektora z zapytaniem, czy nie wraca, bo czekają na nią z niecierpliwością.

Ucieszyła się bardzo i chciała podzielić się z Halinką tą wiadomością.

Ale coś ją wstrzymywało.

Miała wyraźne przeczucie, że wspomnienie o długich, tęsknych wieczorach, które znów sama będzie musiała spędzać, zasmuci i zaniepokoi dziewczynkę.

Pamiętała zbyt bardzo dobrze45 scenę ostatnich dwóch teatralnych wieczorów.

Nic więc nie powiedziała.