— Halino! — woła głośniej. — Halino! — woła jeszcze raz.
Nie ma odpowiedzi.
Coś dziwnie zimnego zaczyna ją powoli przenikać.
Dusi ją coś tak strasznego, że sprawy sobie zdać nie może, czego się właściwie boi.
— Halino — mówi jeszcze raz głuchym głosem, podchodząc do kanapy.
— Halko — powtarza drżąca...
Ciągle cicho...
Na kanapie leży nieruchoma postać dziewczynki.
Nachyla się ku niej.
— Halino — mówi błagającym głosem. — Halinko, odpowiedz!