Ze strasznym krzykiem upada na ziemię.

Dotknęła się zimnego, trupiego ciała...

Po kilku chwilach znów wstaje, podchodzi do dziecka.

— Halo, prawda, ty się obudzisz — Halinko moja, prawda?

— Przecież ty sama widzisz, że to niemożliwe, ty musisz żyć!

Straszny płacz ją porywa.

— Halko! — krzyczy i rzuca się na ciało dziewczynki.

Potem nagle odrywa się od niej.

I obłąkane oczy utkwiwszy w jakąś tajemniczą dal — „to ja ją zabiłam, to ja ją zabiłam, ja myślałam, że mi przeszkadza!”.

Nieludzki krzyk cierpienia wyrywa się z jej piersi.