I długo jeszcze ciągnęła o tym przedmiocie rozmowę pani Owsicka, a po głowie Lucyana przebiegały dziwne myśli.

Postacie Cypryana i Klotyldy, pierśconek jéj, znaleziony przez piérwszego, rozmowa ich na banhofie, koperta z pismem Cypryana, rumieniec pani Warskiéj przy wzmiankach o nim, wszystko to utworzyło w wyobraźni jego zamęt obrazów, kręcących się wirem w myśli. To téż nieruchomym wzrokiem wpatrzył się w przestrzeń i zapomniał o stojącéj przed nim szklance z herbatą.

Przy każdém wspomnieniu o Karłowskim, czuł jakby przedsmak gorzkiego obudzenia się z pięknego snu.

Po kilku godzinach, gdy kukawka zegaru oznajmiała północ, Lucyan kończył list następującéj treści:

„Dawnom już nie miał wieści od ciebie, kochany Cypryanie, i piszę, aby cię zapytać, co się tam z tobą dzieje. Spodziewam się, żeś zdrów i wesół, jak zwykle, i serdecznie tego ci życzę. Ja tu w mieścinie mojéj exystuję, jak mogę, i nie jest mi tak znowu źle. Zobowiążesz mnie bardzo, jeśli, nie zwlekając, doniesiesz mi o sobie, boć przecie starymi jesteśmy przyjaciołmi, a dawne i dobre stosunki tak wrastają w serce, że czas i oddalenie zniszczyć ich nie mogą. Napisz mi naprzykład o tém, jak się skończyła historya twoja z ową panią Kameleon, którą się tak zajmowałeś w czasie bytności mojéj w Warszawie. Czyś znalazł tę kobietę, czyś ją poznał i zbliżył się do niéj? Oświadcz ode mnie pełne szacunku ukłony rodzicom swoim, a sam przyjm serdeczny uścisk ręki od przyjaciela twego — Lucyana.

P. S. Ale, ale, o mało nie zapomniałem ci donieść, że w strony nasze, a nawet w blizkie sąsiedztwo N., przybyła przed kilku tygodniami pani Klotylka Warska. Możeś słyszał o niéj na wielkim świecie. Niepospolita to osoba.”

Zapieczętował list i kładąc go na stole, rzekł do siebie:

— Rzuciłem pytanie, niech los odpowiada!

VII. Odpowiedź

I minęło jeszcze dni kilkanaście; sielanka w Jodłowéj snuła się ciągle, spokojna jeszcze... do czasu.