— A i ona zakochana w nim szalenie.

— No proszę, i cóż z tego będzie?

— A cóż? może pobiorą się.

— Dyabła tam! A na co to jéj potrzebne? — zadecydował Barszcz i pojechał.

Przybywszy na miejsce, rzekł do pana na Wiercinie:

— Czy pan wiész o awanturze?

— O jakiéj awanturze?

— Pani Warska... cóś... tego...

— Aha, ta z zadartym nosem! No cóż?

— Cóś tego... tego... rozumiész pan? skompromitowała się.