Marysia, nie napędzana tą razą, z własnego natchnienia podała samowar. Pani Dolewska podeszła pode drzwi syna, chcąc go zawołać, lecz, pomyślawszy, posłała mu herbatę przez Marysię.

Gdy służąca wróciła, pani Dolewska zapytała:

— Co pan Lucyan robi?

— Nic — odpowiedziała Marysia.

— Nie czyta?

— Nie.

— I nie pisze?

— Nie.

Pani Dolewska westchnęła i wzięła się do pończoszki; ale gdy wkrótce robota jéj z rąk wypadła, a już zaczynało ściemniać się, rzekła do Marysi:

— Idź, zanieś lampę do pokoju pana Lucyana.