A kiedy dziewczyna wróciła, spytała:
— Co pan Lucyan robi?
— Nic, proszę pani.
— Herbatę, wypił?
— Ani zaczął.
Dolewska poszła sama do pokoju syna. Na biurku stała nieporuszona szklanka herbaty, a Lucyan siedział nieruchomie na fotelu, ze wzrokiem utkwionym w przestrzeń.
— Lucysiu — rzekła Dolewska — kładąc mu rękę na ramieniu.
Drgnął lekko, jakby się ze snu obudził.
— Czy nie będziesz pił herbaty?
— Dziękuję ci, moja matko, nie będę — odpowiedział tym samym złamanym głosem, jakim mówił zrana.