— I gdzie teraz to moje dawne serce?
Potém obu rękami już grać zaczęła, a melodya płynęła z pod jéj palców dziwna, żałosna, niekiedy odzywając się tęskną, jakby echa ubiegłe przywołującą nutą, niekiedy przeciągłym, niby żałosnym tonem. Po chwili otworzyły się jéj usta i wydobył się z nich śpiew łzawy, głęboki.
Zmrok zaczynał zapadać, bogate sprzęty i barwne kobierce coraz bardziéj tonęły w cieniu wkoło pięknéj kobiety, a ona, owinięta tym cieniem i ciszą swego salonu, śpiewała:
Gdzie moje serce, takie przeczyste,
Jak modre wiosną niebiosy?
Gdzie moje serce, takie przejrzyste,
Jak kropla krysztalnéj rosy?
Gdy śród rozmyślań smutnych godziny
Snuję nić zmarłéj przeszłości,
Zstępuję w ducha mego głębiny,