Bylem się pozbył spraw cudzych cenzora,
Kassy86 złodziejów, a Bożków87 faktora88.
Nie w smak to było Merkuremu słuchać
Bo mu inaczej obiecała pycha,
Że pod nos śmiele miał każdemu dmuchać,
Teraz go na łeb ambicya spycha,
Mówiąc mu w oczy: że ostatni zbrodzien89
W tym charakterze szubienicy godzien.
Dopiero w myśli sam siebie poznaje,
Co to za defekt w nim dotąd panował;