Co raz z tabakier zażywają rapy.

Nadstawiam ucha przez grabiny gęste,

Liście92 mnie swoim zasłoniło cieniem;

Widzę łzy z oczu, a wzdychania częste,

Uważam i mam litość nad stworzeniem

Płci mojej, ledwie wraz z nimi nie kwilę,

Nie wiedząc, że to płaczą krokodyle.

Pierwsza zaczyna żal do męża prawić,

Że jak smok siedzi na łańcuchu w domu,

Nic nie dba, bym się czem miała zabawić,