Pięknym kochała, gdzie miniatura

Postać Kupida niby w ołtarzyku

Wstawiła, co mu dać mogła natura,

Wszystko wyraźne, w tak subtelnej sztuce

Było, a resztę dla żalu ukrócę.

Mój Satyr wziąwszy wachlarz w grube ręce,

Jak jął wachlować niby kowal miechem,

Nie uważając na członki chłopięce,

Rozumiał, że to z pachołkiem Wojciechem,

Za pasy chodzi, złamał kość słoniową;