Gdy po skończonych tańcach, muzyk, lutnie,

Czas nożycami stronę moję129 utnie.

Spyta mię potem, kędy130 czas strawiłam,

Na jaką wieczność sobie zarobiłam.

Wstyd mówić głośno, cicho brzęczę z muchą,

Że całe życie żyłam dworską juchą.

W której dopiero dobrawszy się smaku,

Właśnie tak jakby w wyszeptanym raku.

Więc odtąd zacznę poprawiać errorów131,

Tracąc appetyt132 do dworskich saporów133.