Ich lemiesze z spiekłych ról
Odrzucały grudy skał,
Głazów zwał,
Szczęki się zażarły w gniew:
Wgryźć się w ziemię ornych pól
Aż do serca! aż do trzew!
Z burym kotem, z wiernym psem,
Z klatką, w której drzemie ptak,
Z mocą życia chyba w tem6,
By bunt gnieść, a ból swój nieść,