Nieznany, jaki byłem, o ustroniu dumam;

Opuściłem je z żalem, żołnierz bezimienny,

Pod nazwaniem przybranym drukując ten senny

Poemat życia, tęskniąc za słodyczą mroku

(Harpokrates1 jest mitem tak pełnym uroku!).

Gościńcem wędrowałem przez pory najkrótsze,

I to niemal wbrew sobie: jutro, lub pojutrze

Zamieszkam, tak jak wprzódy, celę pustelnika,

Gdzie ledwo echo bogów z daleka przenika,

Jeśli rzec wolno, poza ziemią, z umarłymi;