Po chwili poklepał go po ramieniu i rzekł:

— Właściwie to Birara teraz do ciebie należy, Amra...

— Ech! — żachnął się chłopak. — Słoń jest nasz i pracuje sumiennie na całą rodzinę.

Birara znów machnął trąbą, łypnął oczkami i chrząknął cichutko.

— Nie ma o czym mówić! — taką myśl wyrażał głos łagodnego olbrzyma.

Amra spędził w domu cały dzień.

Najadł się wybornej polewki i placków, które tak smacznie przyrządzała matka.

Bawił się i dokazywał z siostrzyczkami.

Pomógł Sonczy napełnić wodą dużą kadź. Nakarmił Birarę, a potem zaprowadził go do kąpieli.

Chłopak pożegnał rodzinę późnym wieczorem i odjechał.