Chciał zapewne powiedzieć:

— Jak za chwilkę, to za chwilkę. Niech i tak będzie!

Po powrocie kobiet nie było końca okrzykom to radości, to płaczu, podziwu i zachwytu.

Wspaniałe upominki podobały się niezmiernie, bo też były bardzo piękne.

O wszystkim pamiętał Amra, kochający rodzinę.

Wiedział, co kto lubi, o czym marzy i czego mu brakuje.

Po kąpieli odprowadził Birarę do zagrody słoni, kazawszy przynieść dla przyjaciela świeżej trawy, młodych bambusów i koszyk bananów.

Przy wieczerzy, która niezwykle smakowała chłopakowi, Amra opowiedział rodzicom o wszystkim, co zaszło od chwili odjazdu jego z białym sahibem na łowy.

Oznajmił rodzicom, że maharadża kazał wypłacać Warorze miesięczną zapomogę do czasu, aż Amra będzie mógł znowu pracą swoją wyżywić rodzinę.

— Będziesz znów kornakiem? — spytała mała Hubli.