— Nigdy bym nie był myślał39, że to miejsce zobaczę kiedykolwiek — rzekł wreszcie szeptem.
— A wiedziałeś już o nim? — spytała Mary.
Mówiła głośno — Dick dał jej znak ręką.
— Musimy rozmawiać cichuteńko — powiedział — bo nas jeszcze kto może usłyszeć i znaleźć.
— O mój Boże! Zapomniałam zupełnie! — rzekła Mary wylękniona, kładąc rękę na ustach. — Czyś już dawniej wiedział o tym ogrodzie? — spytała powtórnie, gdy się uspokoiła nieco.
Dick zrobił głową ruch potakujący.
— Marta mi mówiła, że jest tu ogród, do którego nigdy nikt nie wchodzi — odrzekł. — Zawsześmy byli40 ciekawi, jak też wygląda.
Zatrzymał się, rozglądając się dokoła, na cudny, szarawy gąszcz nad swą głową, a okrągłe jego oczy wyglądały na dziwnie uszczęśliwione.
— Oj! co tu gniazd będzie, gdy wiosna nadejdzie! — rzekł. — Tutaj to w całej Anglii najlepsze miejsce do budowania gniazdek. Nikt tu nie wchodzi, a gąszczu drzew i róż tyle! Można gniazdka zakładać. Dziwię się, że wszystkie ptaszki ze stepu tu się nie zlecą, by tu gniazdka swe budować.
Mary, znów nie zdając sobie z tego sprawy, uchwyciła go za rękaw.