Filonie! wtenczas... kiedym nie znała
Jeszcze miłości szalonej,
Pierwszy razem6 ją w twoich zdybała7
Oczach i w mowie pieszczonej8.
Jakże mię mocno ubezpieczała9,
Że z tobą będę szczęśliwą!
A z tem się chytrze ukryć umiała,
Że bywa czasem fałszywą.
Słabą niewinność łatwo uwiodą!
Teraz wracając do domu,