Dwudziestoletnie, zmęczone już czoła

Dziś młodość ziewa u bramy żywota,

Taka rozumna, zgrzybiała, znudzona —

Zgaszono przed nią blask wszystkich gwiazd dawnych,

Każąc jej wierzyć tylko w gwiazdę — złota;

I przyduszono wszystkie żary łona

Popiołem naszych mogilników8 sławnych.

A jeśli czasem wśród gniazda szaroty9

Rój piskląt orlich wykluł się, a potem

Uczuwszy pióra na swych skrzydeł końcu,